2.12.1007:
coraz bliżej.
chociażby nikt nie miał na to odważyć się nigdy.
zdaję sobię sprawę, że przestaje mieć znaczenie każdy przedwczorajszy dzień. każdą chwilę potrafię wyryć sobie w głowie, myśleć przed każdym snem, trwać w każdym śnie i zamieniać chwile z teraz, na tamte.
bez znaczenia.
sentymentalnie doń podchodząc, mają dla mnie wagę jak tona piórek, jeśli wcale nie większą. takie dziwne wrażenie, że wraz z kolejnym słowem, nic już się nie zmieni.
to wcale nie jest proste do zrozumienia, i wcale tego nie oczekuję.
bo tu chodzi o to, żeby coś trwało niezmiennie, tak rok temu, dziś, i za dni pare, miesięcy. nie chcę mówić o latach, nie chcę być o ten krok za daleko.
powoli posuwamy się dalej. milimetry dzielą nas, sama nie wiem od czego. żeby nie powiedzieć nigdy słowa za dużo, żeby nigdy słów mi nie zabrakło.
żeby było tak
nie chodzi mi przecież o ... tylko o wszystko razem, teraz jutro. o jego ramię, kiedy zasypiam, o jego dotyk, kiedy go pożądam, o jego ciepło, kiedy mi zimno...
o to, by być potrzebną.
dzisiaj:
niewiemcomyslec.
- Mood:
Joy - Listening to: underwaterlove